"Bez tego będziemy ciemniejsi ...". W pamięci Vitaly Arnold

„Bez tego będziemy ciemniejsi …”. W pamięci Vitaly Arnold

Wiktor Wasiljew, Lew Beklemiszew, Tatyana Nikitina, Siergiej Nikitin, Michaił Gelfand, Michaił Feygelman, Galina Tsirlina, Borys Sztern, Ksenia Giliarowa, Aleksander Kowaldżi, Iwan Arzżantow, Aleksander Bufetow, Siergiej Szmulian
"Opcja Trójcy" №1 (220), 17 stycznia 2017 r

W dniu 4 stycznia 2017 r. Witalij Dmitriewicz Arnold, wychowawca, jeden z założycieli Moskiewskiego Centrum Kontynuacji Edukacji Matematycznej, Szkoły Letnie w Dubnej, znany organizator szkolnych i pozaszkolnych nauczycieli matematyki oraz nauczyciel komputerowy w gimnazjum nr 1543, zginął w wypadku samochodowym na 512 km autostrady bałtyckiej . Pożegnanie z Witalikiem odbyło się 9 stycznia w Moskwie.

Moskiewskie Towarzystwo Matematyczne
(tekst napisany przez akademika z RAS V. A. Vasilyev):

Rada IMO z bólem informuje nas, że 4 stycznia 2017 roku zmarł tragicznie wybitny pracownik rosyjskiej edukacji matematycznej Witalij Dmitriewicz Arnold.

Wybitny nauczyciel i organizator, główny motor Letnich szkół w Dubna, prawdziwy lider wielu olimpiady, twórca kluczowych zasobów informacyjnych w dziedzinie edukacji matematycznej, Witalij Dmitriewicz łączył duchowość i romantyzm w swoich motywacjach i inicjatywach z niesamowitym zdrowym rozsądkiem, energią i przedsiębiorczością w ich realizacji.Komunikacja z nim była niezwykle korzystna dla wychowywania dzieci i dla dorosłych, którzy mieli szczęście być z nim. Bez tego będziemy na naszej drodze znacznie trudniejsi i mroczniejsi.

* * *

Lew Beklemiszew,
Odpowiadający członek Rosyjskiej Akademii Nauk,
nauczyciel w Letnich Szkołach w Dubna:

Witalij Dmitriewicz Arnold był niezwykłym człowiekiem. Połączenie wielkiej erudycji, charyzmy, przywództwa i umiejętności biznesowych uczyniło z niego wyjątkowego nauczyciela i organizatora życia matematycznego i matematycznego w Moskwie. Poznałem go dzięki jednej z jego dużych rzeczy – Letniej Szkole Matematycznej w Dubnie. To właśnie dzięki jego talentowi organizacyjnemu i cechom ludzkim ta letnia szkoła stała się wyjątkowym wydarzeniem. Połączenie matematyków różnych pokoleń, uczniów szkół podstawowych i "dzieci" – uczniów szkół średnich (a także bardzo młodego pokolenia z rodzin nauczycieli) – w cudownej atmosferze stworzonej głównie przez V.D. Komunikacja poza ramami wykładów i procesu edukacyjnego była nie mniej ważna i fascynująca niż te same wykłady. Tylko z powodu udziału w rozmowie z V.D. i V.A.U.na poranną kawę w sali komitetu organizacyjnego można zmusić się do łezki przed śniadaniem (a potem przyjeżdżać do Dubny z roku na rok). Przyszłość pokaże, czy Dubna będzie kontynuowana po, niestety, niezastąpionej stracie dla nas.

W komunikacji V.D. Opuściłem uczucie, że byłem zaznajomiony z moim rozmówcą znacznie lepiej niż rozmówca z nim. Tak było w istocie: krąg jego znajomych był znacznie szerszy niż krąg znajomych typowego matematyka, podczas gdy był bardzo zainteresowany sprawami wokół niego i doskonale wiedział, kim jest. Był w stanie sformułować swój punkt widzenia w każdej sprawie w rozsądny i jasny sposób.

I nawet jeśli czasami nasze opinie mogą się różnić, zawsze bardzo przydatne jest wiedzieć, co myśli i, co najważniejsze, dlaczego. Niezmiennie utrzymywał dobrą wolę i szacunek dla rozmówcy, rozmawiając z V.D. zawsze była jakaś dusza i światło. (Ostatnia taka rozmowa, którą mieliśmy przy wejściu do MIAN – kto by wtedy myślał – dotyczyła drobnego przedmiotu – względne zalety różnych zamków rowerowych.)

Dla społeczności matematycznej naszego kraju Witalij Dmitriewicz służył jako łącznik ze szkołą i olimpiadami, był opiekunem tradycji edukacji matematycznej i koneserem "legend" środowiska uniwersyteckiego.Trzymał dużo na swoich ramionach i obracał swoją energię na robieniu dobrych uczynków. Każdy, kto zna rzeczywisty stan rzeczy rozumie, że utrata V.D. – to nie tylko utrata rzetelnego przyjaciela, ale także ciężki cios dla społeczności matematycznej naszego kraju.

* * *

Tatyana i Sergey Nikitin,
bardowie:

Wiadomość o śmierci Vitali zaszokowała nas. Strasznie smutno, że los tak niesprawiedliwie zadekretował.

W naszej rzeczywistości, kiedy nie ma nikogo, na kim mogliby polegać, i nic, tak ważne było zrozumienie, że Witalij Arnold jest następny – osoba, która nigdy nie powie "nie" na twoją prośbę, która jest zawsze gotowa wyjaśnić coś niezrozumiałego, aby pomóc jako ekspert i tak jak osoba reagująca.

Zapewne nie bez powodu Witalij poświęcił swoje życie dzieciom, ponieważ nie wydasz ich na plew. Dzieci bezbłędnie czuły u mistrza Arnolda osobę, która była uczciwa, przyzwoita, inteligentna i wewnętrznie całkowicie wolna. Wraz z odejściem Witalija wielu ludzi poczuje się osieroconymi, w tym my.

* * *

Mikhail Gelfand, Mikhail Feigelman,
Galina Tsirlina, Boris Stern

(„Korpus ekspertów„):

10 maja 2007 r. Spotkaliśmy się po raz pierwszy w ICNMO, aby omówić przyszłość projektu Corps of Experts.Jednak, jak się wydaje, nazwisko to jeszcze nie było, a tym bardziej nie było zrozumienia, jak działać konkretnie. Były tam "surowe listy" na stronie science.ru, w dobrej wierze, i Iwan Jaszczenko, który zobowiązał się pomóc, zrobił to niezwykle skutecznie, przynosząc nam dzisiaj Witalij Arnold. To właśnie Witalij, który 10 października 2007 roku naciskał przycisk pierwszej wysyłki wiadomości, prawie co roku debatował i rozwiązywał wszystkie nasze liczne problemy prawie każdego roku. A potem już w trybie stacjonarnym, gdy powstała profesjonalna baza i powstał mały zespół specjalistów technicznych, pozostał doradcą pacjenta i uniwersalnym konsultantem.

Witalij oczywiście rozumiał lepiej niż my wszyscy zasady przechowywania danych i osobliwości ludzkiego postrzegania (listy – adresaci, strony – przez odbiorców). A co najważniejsze, zrozumiał bardzo stanowczo i szybko, gdzie linia oddzielająca poszczególne modyfikacje oryginału – całkiem, muszę powiedzieć, idealistyczny – projekt i niebezpieczne odchylenia od zasad tego projektu mijają.

Oczywiście nasz projekt był jednym z wielu promowanych równolegle (jak zauważył Witalij: "Mam bardzo mało problemów").Regularnie otrzymywaliśmy wspaniałe produkty jego działalności wydawniczej i wszystkie nowe linki do stworzonych przez niego zasobów sieciowych. Były rzadkie, ale zawsze bardzo ważne spotkania w MTSNMO i w szkole nr 1543, kiedy można było omówić, gdzie cała nasza struktura powinna pójść dalej. Zdarzało się, że Vitaliy z doświadczonym okiem przeglądał stronę expertcorps.ru i wysyłał listę zauważonych niespójności, które przeoczyliśmy. Ostatni raz był w listopadzie 2016 r. Ze względu na listę pamiątkową i nekrologi; napisał wtedy: "Naprawdę nie lubię tego biznesu, ale coraz częściej …"

Witalij Arnold był niezwykle dowcipnym, jasnym i stanowczym człowiekiem w swoich poglądach. Mamy szczęście przejść z nim w życiu, szkoda, że ​​jest okropny przez mniej niż 10 lat.

* * *

Ksenia Gilyarova,
lingwista, członek jury Międzynarodowej Olimpiady
w językoznawstwie, kompozytor zadań
:

W Letniej Szkole Lingwistycznej w Dubnej nosił małe dzieci na ramionach i służył jako trampolina jako trampolina do nurkowania. A w życiu zawsze czułem jego ramiona i trampolinę. Zawsze pomagał każdemu, potrafił rozwiązać każdy problem, nie był dla niego straszny i niezawodny.

V. Arnold, M. Krongauz i A. Zaliznyak w Letniej Szkole w Dubna.Zdjęcie A. Kadikova

Zawsze był gotowy, aby uratować i schronić naszą olimpiadę językową: w Dubnej, w ICMNO i Centrum Doskonałości Edukacyjnej. Gdy Moskiewski Państwowy Uniwersytet Pedagogiczny niespodziewanie odmówił zorganizowania Festiwalu Języków na dwa dni przed festiwalem w listopadzie, z pomocą Witalija festiwal został natychmiast przeniesiony na MTC i z powodzeniem odbywał się tam.

Kiedy w kwietniu przeprowadziliśmy selekcję na Międzynarodową Olimpiadę Lingwistyczną, nie zgodziliśmy się, kto był odpowiedzialny za co, i nagle stanęliśmy przed zamkniętymi drzwiami i bez zadrukowanych zadań. Zadzwoniliśmy do Arnolda, obudziliśmy go wczesną niedzielną rozmową, a on odebrał wszystkich w MTC przez telefon, dali nam klucze i wydrukowali wszystko. W tym samym czasie Witalij obiecał nas zabić, ponieważ nie tolerował nieodpowiedzialności, braku organizacji i hack-pracy w niczym – zarówno w ważnych sprawach, jak i drobiazgach.

Myślę, że każdy, kto znał Vitali Arnold, był mu zobowiązany. Jego przedwczesne odejście jest wielką niesprawiedliwością i wielkim żalem dla nas wszystkich. Zawsze będziemy go pamiętać z ciepłem i wdzięcznością.

* * *

Alexander Kovalji,
zastępca Dyrektor Liceum "Second School":

Znałem Witalija przez długi czas, ale niewiele wiedziałem, nie byłem w jego domu, nie pracowałem razem.Widziałem jego kolosalną energię i emocje. Miał wspaniałe wspomnienia, w tym wszelkiego rodzaju dowcipy. Poznałem Witalija w Instytucie Stali i Stopów, gdzie prowadziłem krąg w matematyce, a Witalij – w informatyce. Talent organizatora szczególnie wyraźnie ukazał się w Witali, a także w gimnazjum w 1543 r. Oraz w Centrum Ciągłej Edukacji Matematycznej. Mógł zostać do późna w nocy, jeśli sprawa tego wymagała. Miło było czuć się pozytywnie, co przyszło z Witalija, nigdy nie wątpił w sukces planowanego biznesu, ponieważ znał jego możliwości i swoich pracowników. Vitali był stwórcą i nie był posiadaczem, to znaczy dał znacznie więcej, niż otrzymał. Był kochany przez dzieci, związki były nieformalne, ale wymagające.

Vitali był generałem, kochał nie tylko matematykę, ale był ekspertem od pieśni bardów, organizował wieczory w gimnazjum w 1543 roku, dużo czytał i podróżował. I on uwielbiał robić prezenty, tylko bez powodu, tylko dlatego, że przyszedłeś go odwiedzić, ponieważ ten dysk lub ta książka będą ci przydatne. Wszystko było dla niego interesujące, przekazywał cenne porady i ważne informacje wszędzie, po prostu dlatego, że cieszył się procesem promowania czegoś niezbędnego i dobrego.Wokół niego znajdowało się łóżko fluidalne, w którym uczyło się wielu uczniów i młodych organizatorów. Witalij odszedł, ale zostawił nam próbkę swoich umiejętności i optymizmu.

* * *

Ivan Arzhantsev,
Dr. Phys.-Mat. nauk,
Dziekan Wydziału Informatyki w HSE:

Znam Vitali od wielu, wielu lat. Za każdym razem, przyjeżdżając do Letniej Szkoły w Dubna, przybyłem na otwarcie szkoły. To wydarzenie jest długie, kończy się późno. Po pierwsze, prezentacje kursu, a następnie Witalij i Aleksiej Bronisławowicz Sosinski opowiadają o historii szkoły, jej celach i tradycjach. I na koniec – opowiadanie Witalija o codziennej rutynie i zasadach postępowania. Zawsze byłem w sali do końca historii.

Wielokrotnie słyszałem historię powstania szkoły "Nowoczesnej matematyki", jak wypożyczyć rower na wycieczkę do Dubnej i jaki jest algorytm działań ucznia, który chce pływać w rzece. Ale za każdym razem historia Witalija była bardzo żywa i oryginalna. I nie mogłem sobie odmówić przyjemności słuchania nowej wersji tej cudownej opowieści. To chyba dziwne, że teraz o tym piszę. Jest wiele ważnych i ważnych rzeczy, które chciałbym sobie przypomnieć.Ale pierwszą rzeczą, o której myślałem, kiedy dowiedziałem się o śmierci Witalija, były odkrycia szkół w Dubninie.

Witalij przeżył to, co zrobił. Bez tego nie można zrobić czegoś prawdziwie znaczącego. Jest niewielu takich ludzi i wszystko na nich spoczywa.

* * *

Alexander Bufetov,
Profesor RAS, Ved. naukowy sotr. Mian:

Spotkaliśmy się w lipcu 2002 roku w Dubnej. Nowa firma dzięki swojej nowości zdobywa święta; ale aby mogło się to stać i zdobyć przyczółek, ktoś musi hojnie poświęcić czas i wysiłek, aby przekonać wszystkich uczestników o powadze początku dzieła. Witalij, który wiedział, jak być wszędzie w tym samym czasie, we wszystkim, twierdził, że Dubna jest poważna i ważna. Trądzik, kąpanie się dzieci w Dubnej, jest jednym z najjaśniejszych moich wspomnień.

Wieczór wierszy był, jak mówią, już w pierwszej szkole. Sformułowanie "(dzień) (czas) (miejsce) recytuje wiersze. Przyjdź!" należy do Acne. Najpierw zebrali się w komitecie organizacyjnym, potem w jednej z sal Vitalik czytał Aleksandra Galicza i Novelę Matwiejew. Raz czytał wiersze o Aleksandrze Bloku z Borysa Pasternaka. Kiedy narzekałem, że "sylwester" nie został starannie wysłuchany, Vitalik poradził mi, bym wkładał długie rzeczy bliżej do początku.

W ostatnich wieczorkach Vitalik niewiele czytał, ale zawsze przychodził. Laptop na kolanach trzymał teksty, którymi zajmowali się zapomniani, w tym ja, ostatni raz wieczorem, kiedy decydując się dołączyć do czytelnika Jesienina, nie mogłem dokładnie przypomnieć sobie wierszy poświęconych Kannegiseru. Trądzik powiedział mi później o losie strzału poety.

Pomyślny projekt z własnego sukcesu staje w obliczu niebezpieczeństwa powtórzenia tego, co już zostało wypróbowane. Dubna dała nowe. Pierwszy wykład w 2016 roku przeczytał po raz pierwszy Stanisław Konstantinowicz Smirnow. Wieczorem 68. sonetu Szekspira wiersze po raz pierwszy brzmiały: Schiller (w oryginale) i Cavafy (w tłumaczeniu Szmakowa). Dubna 2016 była jasna i narodziły się plany.

Nowy Rok zadał straszliwy cios. Niech Bóg pozwoli, aby Szkoła Letnia przetrwała.

* * *

Sergey Shmulian,
analityk, google new york city:

Od samego początku jest dla mnie – po imieniu i patronimem. Lubię mnie dla niego. Ale nie z powodu pobożności czy podporządkowania – oboje mamy siedemnaście lat, jesteśmy świeżymi studentami pierwszego roku, i to jest ta forma adresu, którą mamy dla zabawy. Potem nauka, wojsko, wędrówki, wiersze, piosenki, koncerty, zgromadzenia, stare wspólne mieszkanie na Arbacie, hałaśliwe towarzystwo, długie spacery z małymi pociągami, rozmowy na wieczne tematy, poszukiwanie sensu i harmonii, i dużo więcej i gdzie – wystarczy na książkę (z wyjątkiem żartów ).Wśród wielu wspólnych "rozrywek" – werbalnych cech nowych przyjaciół i sprawdzenia adekwatności ich ocen po pewnym czasie. Oczywiście, nie osiąga wzajemnych cech, nie ma najmniejszej potrzeby, wszystko jest niezwykle przejrzyste – aż trzydzieści lat później nadejdzie jego kolej.

Obecnie wiele osób mówi o nim – "oświecającym". Jest to dobre, słuszne słowo – ale moim zdaniem nie obejmuje ono całego głębokiego sensu nawet jego działalności zawodowej, nie wspominając już o jego osobistym komponencie. Przede wszystkim jest ascetą. Osoba, która popycha ogromny, niezdarny wagonik wzdłuż niebezpiecznej, nieprzejezdnej górskiej drogi do własnego celu, który ukryty jest na transcendentalnym poziomie, nie dla pieniędzy, honoru i chwały, ale tylko dlatego, że jest przekonany, że cel jest godny tych wysiłków. Osoba, która kieruje się swoją trudną ścieżką wyłącznie przez swoje nienaganne moralne wytyczne i absolutną wewnętrzną czystość – która z jakiegoś powodu wydaje się całkiem naturalna nawet w ogniu cynizmu, małostkowości i kłamstw, rządzących realiami otaczającego świata.I co szczególnie ważne – osoba, która zaraża swoją pewnością i zasadami wszystkich, którzy znajdują się w polu jego atrakcyjności – bez nich zadanie to nie byłoby oczywiście niemożliwe nawet dla niego. I tak przy każdym z tuzina przypadków, z których jeden byłby więcej niż wystarczający na całe życie – ale który, z pozorną łatwością, pociąga i popycha w tym samym czasie.

Od najmłodszych lat niektórzy ludzie nie lubią go za bycie zbyt bezpośrednim, absolutną obłudą, upartą niechęcią do zginania się i gry "według zasad". (Kilka lat temu ogłosił Kremlowi, by przedstawił rządowe nagrody w dżinsach i koszulce – jedyny ze zwycięzców, a gdy nadejdzie jego kolej, nieoczekiwanie minister udzielający nagród bierze udział w rozmowie o przeszłości – z korzyścią dla jego kolegów z klasy). powszechna rzecz dla ascety – bez uczciwego udziału uporu nic nie da się osiągnąć.

Cierpliwie dźwiga swoje brzemię i, jak się wydaje, nie reaguje w ogóle na krytykę, kontynuując wykonywanie swojej pracy tak, jak mu się wydaje. Jednak ci nieliczni, którym wolno przeniknąć przez płot, otwierają cienką, wrażliwą naturę, głęboko i szczerze doświadczając wszelkiego rodzaju niepowodzeń i nieustannie szukając sposobów na poprawę, w najlepszych tradycjach inteligencji, z której jest on ciałem z ciała.Jednocześnie, we wszystkich jego zewnętrznych przejawach, wygląda tak skromnie i naturalnie, czasem nawet zabawnie, że nie przychodzą na myśl żadne wzniosłe słowa, takie jak "intelektualny" – dla niego i innych oczywiste jest, że normalna osoba po prostu nie może zachowywać się inaczej .

Trzy i pół roku temu. Koniec lipca. Jestem w Moskwie po osiemnastoletniej przerwie i 6 latach po poprzednim spotkaniu (w Nowym Jorku, ale z całą rodziną w tym czasie). On, jak zawsze, prowadzi Dubnę, strasznie bogaty program – ale obiecuje spróbować wyjść. Wydobywa się na cały dzień, kręcimy się wokół centrum i rozmawiamy jak za starych dobrych czasów. Organizuję mu spotkanie z ważnym szefem w moskiewskim biurze Google o możliwym sponsorowaniu. Rozmówca (pod wieloma względami jest wybitną postacią, a także nieco ascetą, z własnej inicjatywy prowadząc dzieci do pracy) jest pod dużym wrażeniem różnorodności i głębokości prezentowanych projektów i obiecuje przyczynić się. Ostatecznie sponsoring się nie sumuje (moskiewskie biuro jest zbyt małe, aby oferować coś znaczącego), ale wrażenie pozostaje długo.

Trzy miesiące temu. Początek października.Idę na festiwal piosenek w tym samym Tartu i opowiadam mu o tym na Facebooku wraz z gratulacjami z okazji czterdziestej ósmej rocznicy, niejasno nadzieję, że wykorzystam tę okazję do spotkania – od dawna zakochany w Estonii, a szczególnie w Tartu. Za późno, by zgłosić. Do Facebooka dociera dopiero za miesiąc. Lamentuje, że mógł dostać się do Tartu, pomimo wyczerpania, gdyby przeczytał go na czas. A jednak jest on wybrany do jego ukochanego miasta przy najbliższej okazji – za kolejne dwa miesiące. Reszta to historia.

Dostaję wiadomość (o jego śmierci) na tym samym Facebooku o wpół do dziesiątej rano w Moskwie, zostawiając pociąg metra w centrum Paryża, gdzie przechodzę z Izraela do Nowego Jorku. Nie jestem w stanie oderwać się od smartfona, delirium na skrzyżowaniach bez zrywania drogi, dopóki losowe wyjście nie prowadzi mnie do Notre Dame. Nie w pełni rozumiem znaczenie tego, co się dzieje, ale czuję, że czas i miejsce są poprawne. (Pomysł, że jego wujek, jeden z największych matematyków i oświeconych w ubiegłym stuleciu, zginął w tym mieście, kręci się dookoła). Kołyszę wokół świątyni w tłumie innych gości przez godzinę, aż zdecyduję po raz pierwszy w życiu postaw świecę (nie jestem zwolennikiem zewnętrznych efektów żadnego sensu). Rozjaśnia się trochę.Głównym pytaniem dla mnie, podobnie jak w innych podobnych przypadkach, nie jest "dlaczego?", Ale "dlaczego?". Każde wydarzenie, nawet najbardziej tragiczne, jest w dużej mierze wynikiem serii zbiegów okoliczności i zbiegów okoliczności, ale nie wierzę w mistycyzm. Właściwa interpretacja i wskazówki co do działania, przynajmniej dla siebie, to inna sprawa. Nie mam jeszcze pełnej jasności co do tego wyniku, zbyt mało czasu minęło. Ale jedno jest dla mnie oczywiste. W dalszym ciągu prowadzi do najbardziej transcendentalnych celów – tak jak wcześniej. Każdy z tych, którzy polegli z nim, aby przejść – do jego (lub jego). To prawda, że ​​bezpośrednie instrukcje przestaną istnieć, ale nie ma to znaczenia. Wystarczy tylko zachować nastrój na właściwą falę – taką samą jak poprzednio. I nigdy więcej tego nie stracić.

Z całym swoim perfekcjonizmem może w końcu być całkowicie zadowolony. Wieloletnie dyskusje na temat wysokiej pomyślnie zakończonej. Znaczy się sens, osiąga się harmonię. Dobra robota, stary.

Wspomnienia Vitali Arnold są publikowane na stronie internetowej Igrzysk Olimpijskich dla dzieci w wieku szkolnym.

Przeczytaj także szczegółowy wywiad z Julią Friedman z Witalijem.


Like this post? Please share to your friends:

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: