Alexander Pyatigorsky: "Wartość filozofii polega na tym, że nikt jej nie potrzebuje"

Alexander Pyatigorsky: „Wartość filozofii polega na tym, że nikt jej nie potrzebuje”

W kwietniu 2007 r. Do Moskwy przybył filozof, indolog, lingwista, kulturoznawca, buddysta Alexander Moiseevich Pyatigorsky. Przez dwa tygodnie prowadził słynny wykład "Wprowadzenie do filozofii buddyjskiej" (przy wsparciu Fundacji Dynastii) dla studentów Nowej Szkoły Ekonomicznej. Zanim wyjechał z Moskwy, Alexander Moiseevich znalazł czas w swoim ciężkim harmonogramie na wywiady dla Elementów. Olga Orłowa i Michaił Wolowicz rozmawiali z Aleksandrem Piatigorskim.

OO: Istnieje obserwacja, że ​​w krajach o buddyjskiej świadomości nauka nie jest bardzo dobra lub nie rozwija się wcale. Z drugiej strony, powiedzmy, wszyscy wiedzą o wielkim wkładzie Indian w rozwój matematyki …

Tak, wymyślili zero i pojęcie pozycji, rachunku pozycyjnego.

OO: I nadal, jeśli chodzi o matematykę i pracę z zerową, z komputerami, Indianie są bardzo silni. Ale na przykład nie ma żadnych szkół przyrodniczych związanych z Indiami. Dlaczego?

Jest to zrozumiałe. Fakt, że starożytni Indianie wymyślili trzy nauki, trzy nauki teoretyczne, które nawet dzisiaj są dla nas trudne do zrozumienia jako czysto teoretyczne – matematyka, psychologia i językoznawstwo,- fakt ten łączy się z inklinacją starożytnych Indian – w przeciwieństwie do współczesnej (dobrze, tam, półwiecznej różnicy) Arystotelesa – do angażowania się w góry, muchy, węże, klatki i strukturę serca. Ta niechęć odzwierciedla kierunek świadomości. Z tego samego powodu absolutnie nie interesowała ich historia. No cóż, bezsens, kiedy to było – dwa tysiące lat temu, dwa tysiące dni temu lub dwa tysiące minut! Ważne coa nie gdzie, kiedy, w kim.

OO: Ale z drugiej strony żyją w pokoju …

Nie żyj. Żyliśmy. Bądźmy nadal historyczni. Urodziliśmy się w tej jednej kulturze judeo-helleńsko-chrześcijańskiej. Tak się złożyło, że niektóre rzeczy okazały się trudne do pogodzenia. Człowiek nie może zrobić wszystkiego. Co więcej, każda wysoce wyspecjalizowana kultura i wysoce wyspecjalizowana osobowość, nawet jeśli jest geniuszem, powiedzmy, w produkcji skóry, kilku lub energii jądrowej, jest skazana na degenerację. Ponieważ jakakolwiek specjalizacja psuje degenerację – zarówno osobowość, jak i kulturę. Cóż, genialny, tak? Widzisz, wymyślili najlepsze szproty na świecie, najlepszą na świecie tę marną bombę wodorową, tak czy coś jeszcze? Najlepsza genetyka na świecie? Cóż, ile możesz? Może coś innego do zrobienia?

OO: Ale jaka jest wiedza naukowa o świecie naturalnym oczami buddysty?

Wiesz, bardzo trudno mi o tym porozmawiać … Po prostu pamiętam – to dobrze znany przypadek nauki – gdy jeden wspaniały lama został przetransportowany do Oksfordu. Niestety, był skazany i zmarł bardzo wcześnie z powodu mokrego, nizinnego klimatu. Tego klimatu nie mogą tolerować. A więc tutaj. Zaczął uczyć się angielskiego. Nie ma języków innych niż tybetański, a do pewnego stopnia ze względu na krewnych mongolskich, a do pewnego stopnia ze szkoły klasztornej w sanskrycie, a do pewnego stopnia także z Chin (zresztą wykształcona osoba już wychodzi, prawda?) nie wiedziałem.

I ten lama w ciepłej szacie ciepłej, czytał setki książek po angielsku. W szczególności "Pochodzenie gatunków". Potem rozmawiał z nikim innym, jak wielkim Darwinistą Thomasem Huxleyem. I jego pierwsza reakcja była taka: teoria ewolucji nie jest interesująca, w jakiś sposób wszyscy ją bardzo źle rozumieją. Darwin, oczywiście, mówi, że był geniuszem, ale skrajnym niedorozwojem intelektualnym. Jak ci się to podoba, co? I tam został przedstawiony jednemu z angielskich matematyków, jednemu z angielskich samozwańczych geniuszy. Mówi: "Ten człowiek ma wszystko w swojej głowie". Tutaj masz odpowiedź na pytanie o stosunek buddystów do nauk przyrodniczych.

MW: Matematyka była mu bliższa?

Oczywiście! Widział w tym rozwoju, a bez niej nie ma euklidesowa arytmetyka – rozwój niektórych początkowej ontologii, takich jak: bezpośredni, numer miejsca. Albo znowu jako przykład, los tej niefortunnej geniuszu Ramanujan, który zmarł w wieku trzydziestu trzech lat. Przyjechał do Cambridge i tam uczył matematyki. On już nie może żyć, a Brytyjczycy i Niemcy: „jak tak, a jeśli tak, w jaki sposób?” Ale leżał tylko biedny, już chory i odpowiadał na pytania. Oznacza to, że matematyka była w pewnym sensie rodzimą dyscypliną. Ale kiedy zaczął się ślizgać bardzo modnej wówczas książki historyczne, a nie konkretne, jak to było, filozofii historii – jako tłumaczeniem angielskiej Spenglera czy niezwykłe angielski historyk Toynbee, powiedział: „No, panowie, że to nonsens, to na ogół niezabudowane osób było napisane ". Ale to byli pierwsi uczeni w Europie.

OO: Czym jest wyrafinowanie w buddyjskim spojrzeniu?

Widzisz, Rozwój – jest przede wszystkim próbą odnalezienia własnej rozwiązanie problemu lub odpowiedź na pytanie. A po drugie, to jest możliwość, aby natychmiast zrezygnować z jego wersji i wymyślić nowy – to jest wolność.

OO: Ale współczesnemu naukowcowi naturalnemu trudno jest od razu odmówić …

Moi przyjaciele – fizycy, matematycy i genetyka – teraz wierzą, że jest to całkiem możliwe. Tylko ty musisz naprawdę chcieć i nie podążać za tym światem zbiorową, kolektywną bezwładnością.

OO: W swym dyskursie o wolności wielokrotnie podkreślałeś, że Europejczycy zaczęli działać na samej idei wolności od XVII wieku …

Cóż, około …

OO: I w tym czasie rozpoczyna się nowy okres dla nauk przyrodniczych. I powstaje pytanie: tutaj mamy przyrodniego naukowca, on jest, jakby nie był wolny wcześniej, ponieważ jego rozumowanie jest określone przez garść danych rzeczy. Czy to słuszne, że filozof jest na drugim końcu, kto nie ma tych danych rzeczy i czy może rozpocząć proces poznania od tego, czego chce?

Tylko jeśli tego chce. I może, proszę, zacznij od filozofa katedralnego. Ale pamiętaj, że nie ma błędu. Uniwersytety tradycyjnej Europy, starożytni, którzy studiowali filozofię, wcale nie byli! Filozofia nigdy nie była wśród poddanych. Weź najstarsze uniwersytety …

OO: A starożytne szkoły filozoficzne?

Nic! Tylko dużo później! Przypominam, weźcie najstarsze uniwersytety w Europie, powiedzmy, Bolonii Szkoły Prawa we Włoszech. Albo szwedzkie uniwersytety w Uppsali, w Skanii. Następnie – angielski Oxford lub Cambridge. Bez filozofii! Teologia, prawo, studia biblijne, hebrajski. Łacina nie była studiowana, mówiono, to był prawdziwy język. I wtedy dodano lekarstwo.

OO: Z wyjątkiem medycyny, wymieniłeś głównie dyscypliny humanitarne. To znaczy, nawet wtedy filozofia nie była częścią ich kręgu. Co to znaczy?

Fakt, że filozofia nie była nawet dyscypliną. Po raz pierwszy filozofia stała się częścią programów uniwersyteckich, pojawiły się wydziały filozofii i profesorowie filozofii – dużo później, to było w New Age. A więc, powiedzmy, w Anglii naturalny filozofią, której Newton był profesorem, jest matematyka, fizyka. Ale to, co nazywamy filozofią, było częścią filozofii moralnej. I była walka o ambasadę w Edynburgu – o wiele później, w XVIII wieku – twierdzili to David Hume i Adam Smith. (Adam Smith otrzymał profesurę, oczywiście Hume był bardzo obrażony, ale denerwujący, nieprawdaż?) Filozofia akademicka jest już od końca XVIII, od drugiej połowy, po Kencie, Fichte.A Hegel był już stałym kierownikiem wydziału, pojawiły się programy. Ale nie zapominaj, że był także Ministrem Edukacji.

OO: Czy uważasz, że w Anglii Akademia Nauk Przyrodniczych i Ludzkich jest podzielona na Akademię Nauk i Akademię Sztuk Pięknych? A czy socjologia, filologia i filozofia są włączone do tak zwanej Akademii Sztuki?

Posłuchaj, to jest historia! I nie wiemy, może wszystko toczy się w zupełnie innym kierunku. To niedorzeczne, jeśli powiem, czy to jest dobre czy złe. Tak było historycznie – i nie możemy wysuwać naszych roszczeń do historii. Tutaj trzeba bardzo wyraźnie rozróżnić i ustawić granicę między tym, co już zostało zrobione, a nie świadomie – jest to zrobione dobrze lub źle, lub okropnie, nie ma znaczenia – i co chcesz zrobić samemu. A zatem, aby na przykład mówić, czy można pracować w Anglii, gdzie ostatecznie spędziłem jeden i trzydzieści lat w tym samym miejscu … Nie myślałem o tym przez długi czas. Podpisano arkusze egzaminacyjne i wszystkie. (Ale jest to obrzydliwe zajęcie w każdym kraju). Nie chcę krytykować systemu szkolnictwa wyższego – jest to absolutnie beznadziejne.

OO: Jak również rosyjski?

I nie ma zasadniczej różnicy, spróbuj się do tego przyzwyczaić. Nie wytykajcie Rosji, na litość boską, ani w dobrym, ani w złym sensie. Kraj jako kraj w ogóle.

O.O. Omawiając problemy naukowe zarówno porządku materialnego, jak i organizacyjnego, ciągle mówi się, że humanistyka – a wśród nich przede wszystkim filozofia – powinna zostać wykluczona z listy pełnoprawnych nauk.

Po pierwsze, filozofia nie jest nauką liberalną. Ona w ogóle nie jest nauką.

OO: Jak wyobrażasz sobie relację wewnątrz nauk, no, z grubsza mówiąc, panteon nauk? Jeśli można go nawet zbudować …

Wiesz, w panteonie nauk nie może być pionowej hierarchii. Myślę, że panteon nauk jest lepiej postrzegany jako rodzaj przestrzeni lub objętości, wypełniony tym, co my, z braku lepszego słowa, nazywamy kultura. I tam filozofia, a nie humanistyka, to dwie różne rzeczy – filozofia zajmuje pewne miejsce. Lub mały lub duży. Lub brak. Wspaniale jest też przetrwać. Nikt nie umarł z powodu braku filozofii. Filozofia jest opcjonalna.

OO: W sumie?

W każdej kulturze. Jeśli filozofia jest obowiązkowa, to nie jest dobra dla piekła. Dzisiaj jest wymagane, jutro nie jest, dziś jest potrzebne, jutro nie jest. A jego wartość jest: zasadniczo jest w zasadzie nigdy nie potrzebne.

OO: Wtedy na przeciwległym końcu znajduje się odpowiednio fizyka …
MV: … że każdy potrzebuje …

Moi najbliżsi przyjaciele – inteligentni fizycy – mówią, że to wielki błąd: jeśli ktoś myśli tak o fizykach, to jest głupcem. Ogólnie rzecz biorąc, inteligentny fizyk rozumie, że fizyka jest potrzebna tylko z pewnym obrotem świadomości, co przesadza ze znaczeniem i znaczeniem tego, co robi fizyka. W tym sensie filozofia jest znacznie łatwiejsza: z góry, oczywiście niepotrzebna, a teraz idź, chodź.

MW: Fizycy mają teraz wielką nadzieję, że będą w stanie stworzyć jakąś "ostateczną teorię". Jak daleko może to naprawdę być ostateczne?

Cóż, ty i ja rozumiemy, jak nie fizycy, ale normalni, prości ludzie (ty, mam nadzieję, normalna, prosta osoba?), To jest bzdury i kompletna ignorancja. Ignorancja człowieka w jego myśleniu o własnym myśleniu. Myślenie w żaden sposób nie może być ostateczne. To znaczy, z mojego punktu widzenia, po prostu jest to wygłup. To jest ta sama błazenada, jak stworzyć jakieś uczciwe, ostateczne, globalne społeczeństwo – za które, nawiasem mówiąc, już zapłaciliśmy. To pokazuje nam, że nie jesteśmy na szczycie możliwości intelektualnych, ale gdzieś tam, znacznie bliżej początku.

MW: Jak bliski może być sposób myślenia dla filozofa i naukowca?

Filozof myśli tak, jak on chceprzede wszystkim. I mogą spotkać się z naukowcem gdzieś w swoich myślach, ale tylko wtedy, gdy te same intencje, takie same pragnienia jak filozof pojawią się u naukowca. Jednak wielcy naukowcy niezmiennie się pojawili.

MW: Jakie jest kryterium poprawności dla filozofa? Jak on rozumie, że jest na dobrej drodze?

Mogę powiedzieć dla siebie, nie dla filozofa. Nie mam do czynienia z żadną osobą (także kłamstwem – nie ma osoby) ani z filozofem … Dla mnie istnieje jedno (to jest pierwsze) kryterium poprawności, które nie zostało przeze mnie sformułowane, ale przez jednego z nielicznych wielkich fizyków po Einsteinie XX wiek – Richard Feynman. Powiedział: po pierwsze, najważniejsze jest, aby było to interesujące. A potem – to jest konieczne, niekonieczne, ten Nobel śmierdzący czy nie Nobel … Żeby było ciekawie.

OO: Czy ty też tak uważasz?

Absolutnie!

MW: Czy to może być interesujące, ale całkowicie błędne?

Tak. Więc pomyślmy jeszcze raz. Ale to właśnie napędza twoją myśl, to zmusza cię do zmiany punktów widzenia i tego, co może cię doprowadzić do tych nieoczekiwanych decyzji, do których, pozornie logiczna, kartezjańska, właściwa praca może nie prowadzić.Oznacza to, że potrzebujesz obu; bez tego drugiego – poszukiwanie interesujących i nieoczekiwanych – nie wystarczy. (Teraz mówię tylko o filozofii, a nie o nauce, a nie o uczonym.) To jest dla mnie najważniejsze.

MW: Czy filozof może być niewykształconą osobą? Odkryje mnóstwo ciekawych rzeczy …
OO: … i ponownie je stwórz, spekuluj …
MW: … nie ważne jak poprawne.

Odpowiem ci na słowa Chestertona: jest to całkiem możliwe, ale bardzo nieprawdopodobne. Jest to możliwe!

MW: W swoich wykładach wielokrotnie zauważyłeś, że osoba, która nie ma własnej filozofii, nie może zaangażować się w filozofię buddyzmu.

Tak, ogólnie rzecz biorąc, żadna filozofia nie może tego zrobić.

MW: A jednocześnie wygłosiłeś wykłady dla studentów ekonomii – ludzi, którzy oczywiście nic o tym nie wiedzą?

Co to znaczy – świadomie? Ale pomyśl, chcesz mieć własną filozofię! Pomyśl o tym! Ani filozofia, ani żadne inne ciekawe myślenie nie może rozpocząć się od zera. W końcu to robisz obcy filozofia, buddyzm nie jest wymyślony! Wittgenstein cię nie wymyślił.

OO: Ale jedna osoba może nie wiedzieć o tym lub o drugiej.

Przepraszam, to prywatna sprawa pani lub dżentelmena.

M.V: A przy okazji, czy dama może być potężnym filozofem? Czy były jakieś precedensy?

Jestem pewien, że jest to absolutnie możliwe, ale na razie … cóż, jest to bardzo mało prawdopodobne.

MW: Dlaczego?

Cóż, moi genetyczni przyjaciele powiedzą: to jest jakaś inna konfiguracja genów. Ale wiemy, że to wymówka. Genetyk powie, że nie ma tam jakiegoś genu, albo jest inny gen, który przeszkadza … Ale to nie jest interesujące. Widzisz, dla kobiety jest znacznie trudniejsze (mówię, a nie genetyk), że robię absolutnie bezużyteczne rzeczy niż człowiek. Zgadzam się.

OO: Znam wielu ludzi, którzy również walczą o bezużyteczne rzeczy …

Tak jak lubiła powtarzać moja zmarła przyjaciółka Merab Konstantinowicz Mamardashvili, kiedy człowiek zaczyna filozofować, jest to niezwykle rzadkie – wśród mężczyzn, wśród jaguarów i wśród kobiet.

OO: To prawda. I, najwyraźniej, kobiety w przeważającej części po prostu nie mogą pozwolić sobie na to szczęście.

Ale, przepraszam, nie podoba mi się słowo "Zezwalaj".

OO: I wszystkim się to nie podoba! A kobiety, które z tego powodu nie potrafią filozofować, też tego nie lubią!

Na to żadna normalna osoba nie może sobie pozwolić. Do tego musisz być … nienormalny! Ale to nie tylko filozofowanie.Był taki wspaniały angielski aktor Dirk Bogard (nie mylić z Humphreyem Bogartem, Hollywood). Tak więc mówił z rozpaczą (był pogodnym człowiekiem, ale czasami był nawiedzany przez rozpacz): teraz potrzebny jest nowy film, ale żeby go wymyślić prawie jest niemożliwe. Co więcej, wcale nie oznacza to, że nie było wspaniałego starego kina.

Widzisz, wolność myśli w pogoni za jakimś nieistniejącym najlepszym gardzi przeciętnością i traktuje z wielką wątpliwoœcią tylko dobre rzeczy. Dlatego ta cholerna wolność filozoficznego myślenia jest obiektywnie nie tyle pozytywna, co negatywna. I negatywne, w tym społeczne. Oto zabawny przykład: ostatnio zadzwonili do mnie najsłodsi młodzi ludzie z Moskwy. Mówią, że jesteśmy przekonani do komunistów, czytamy waszą polityczną filozofię i rozumiemy, że jesteście naszym człowiekiem. (Śmieje sięCzy możesz sobie wyobrazić? I myślisz, że jestem urażony?

OO: Co czułeś?

Zabawa I inna dama powiedziała mi: "Niektórzy już mówią o tobie, że jesteś skrajnym lewicowcem, inni – że jesteś anarchistą". Ale przecież każde bezpłatne filozofowanie jest obiektywnie destrukcyjne. Jest bezpłatny: chcę tego, tak myślę, ale chcę tego inaczej.Tutaj, pamiętam, raz mnie zapytano: "Czy uważasz, że ludzie powinni być szczęśliwi?" Mówię: "Skąd wzięłaś swoją głowę z takimi śmieciami? Dlaczego, w rzeczywistości, powinni być szczęśliwi?"

MW: Przez niego chcę bądź szczęśliwy

Tak, ale dlaczego musi? Lub, jak ktoś rzucił, "człowiek został stworzony dla szczęścia, jak ptak do lotu!" – Cóż, ponieważ są to takie nieodpowiedzialne zdania!

OO: Jest wiele innych, bardziej wymownych zwrotów, a pytanie jest tym, co ludzie chcą usłyszeć.

Czasami wydaje mi się, że jakimś zewnętrznym zadaniem filozofa jest zniszczenie wszelkich takich powszechnych fraz.

MW: Tak więc po wszystkim język składa się z fraz.

To wszystko. Filozof musi zastanowić się nad językiem – swoim, przede wszystkim, i twoim, jeśli z nim porozmawiasz.

MW: A oto filozofia w kontakcie z językoznawstwem?

I z socjologią. Ale tutaj potrzebujemy pewnej miary. W ogóle, o co chodzi, nikt nie umiera, prawda? Ludzie żyją dobrze dla siebie, nie myśl …

MW: Ale to, co człowiek powinien pomyśleć, jest przecież tak wątpliwym zwrotem. Dlaczego? powinien?

I mówię: chcę, żeby tak było. Nie kłamię, nie mówię "powinienem". I chcę. Wszyscy nie doceniamy tego, że 99% tego, co robimy, mówimy i myślimy, ma za podstawę "chcę – nie chcę".Hodujemy takie kłamstwa, że ​​czytanie i słuchanie jest okropne. Zwykle zaczyna się od idiotycznych fraz "wszyscy wiedzą, że …", "oczywiste jest, że …" Nic nie jest oczywiste!

MW: Czy uważasz się za lingwistę?

Nie w najmniejszym stopniu! Talentless lingwistyczny kompletny! I z jakiegoś powodu wszyscy myślą, że znam języki … Szkoda. Po prostu uwielbiam okropnie czytać mądre lingwistyki. I podziwiajcie, jak podziwiałem młodych (niestety, zmarł młodo) Starostin.

MW: Czy możemy powiedzieć, że rosyjska lingwistyka jest w jakiś sposób oddzielona od świata?

Oczywiście, że nie! Nie ma mowy! Ale jak może być sama, gdy było moskiewskie gniazdo wielkich lingwistów, którzy, oczywiście, teraz żaden rosyjski człowiek nie zna normalnych – Rosyjscy normalni ludzie nic nie wiedzą …

MW: I nie ma normalnego zachodniego lingwisty …

… nie wiesz o nich? Co masz na myśli! Są chwalone! Zapoznaj się z takim geniuszem jak Siergiej Starostin, który niedawno zmarł, który wziął pałeczkę od Klimowa i Klimowa z nieżyjącego Jakowlewa. To byli świetni lingwiści! I kiedy po raz pierwszy pojawiłem się w salonie mojej uczelni, podszedł do mnie wielki angielski lingwista Sir Harold Bailey i powiedział: "Czy znałeś Jakowlewa?" Mówię: "Tak, Pan jest z tobą, Jakowlew umarł dawno temu, czekając na piętnaście lat, aby zostać postrzelonym lub przynajmniej osadzonym w więzieniu"."I Polivanov?" Mówię: "Tak, zapomnij!" A on: "Jak, nie znałeś nawet Abaevy?" Mówię: "Cóż, pamiętam Wasilija Iwanowicza". I dla mnie, wiesz, jaki był tam szacunek, jak rosyjski? "Ty, oczywiście, doskonale znasz cerkiewno-słowiańską i osetyjską?" Nie, nie ważne jak źle! Posłuchaj, dziś na Zachodzie nie ma językoznawcy, który nie znałby wielkich rosyjskich lingwistów. Albo nie jest językoznawcą. Kto nie zna Jacobsona? A któż spośród nich nie zna tak wspaniałego językoznawcy, jak Aleksander Aleksandrowicz Reformacki? To tutaj nie wiemy, cholera …

MW: I kogo możesz wymienić od współczesnych lingwistów rosyjskich?

Wiesz, chcę ci odpowiedzieć, chcę, żeby Rosjanie to wiedzieli. Po opuszczeniu przeszłości mistrzów – lingwisty z łaski Bożej, z genów, z natury – jest to Andriej Anatoliewicz Zalizniak. Cóż, on, rozumiesz, po prostu geniusz, to wszystko. Tutaj uważam za najwyższe dobro, aby uczyć się od niego. Bardzo go kocham. Nie znam najlepszego lingwisty – mam na myśli konkretne, nie stosowane lingwistyki. Osoba, która na nowo odkryła język rosyjski, która przepisała wszystko, co wiedzieliśmy o języku rosyjskim … A tak przy okazji, rosyjska literatura w Rosji była doskonała, najlepsi językoznawcy uczyli się rosyjskiego.

MW: A semiotyka, w którą byłeś zaręczony, prawdopodobnie bardziej jako filozof …

W ogóle angażowałem się w nią nie "bardziej jako filozof", ale tylko jako filozof.

MW: … czy jest filozofią, czy nie?

Niestety nie. Może to być filozofia, gdyby ktoś zadał sobie trud sformułowania i opracowania kilku podstawowych, ontologicznych propozycji, propozycji semiotyki, czego nie zrobił ani jego założyciel Charles Sanders Peirce w XIX wieku, ani Morris. (Charles W. Morris), ani lingwiści … Nie byli zbytnio zainteresowani. Ogólnie rzecz biorąc, problem polega na tym, że semiotyka nie zajmowała się własną teorią. Głosiła siebie i pozostaje po dziś dzień – dlatego straciłem w niej cały swój interes – w pewien sposób jako narzędzie przywiązania do czegoś. Po co? Jako filozofia – do wszystkiego. I nie robię tych rzeczy. To zmusiło mnie, bym opuścił ją bardzo wcześnie.

MW: Użyłeś słowa "teoria" jako pewnego rodzaju wymogu, jako pewnego kryterium filozofii?

Filozofizacja każdego. Co robisz, kiedy filozofujesz? W istocie teoretyzujesz, produkujesz akt refleksji, który już wydaje się działać jako punkt wyjścia teorii.Oto linia, po której nie chciałem robić więcej semiotyki.

MW: Czy możesz powiedzieć, że masz swoją własną teorię?

Możesz.

MW: Czym jest teoria?

Nie mogę teraz dla ciebie, od razu, wymyślić nową definicję teorii.

MW: Pytam o teorię filozofii i teorii w nauce. Czy to to samo, czy nie?

Nie W filozofii, tylko teoria, nie. A w nauce jest o wiele więcej.

OO: Co jest w pełnoprawnej nauce?

Istnieje teoria, istnieją zasady wnioskowania z podstawowych zasad tej teorii, istnieje prognoza, jest eksperyment.

OO: Czy możliwy jest eksperyment w filozofii?

Tylko z własnym myśleniem.

OO: Aleksander Moiseevich, powiedz mi, jakie zadania ustawiasz dla siebie?

Wyjmij chwilę swojego myślenia. Ja też jestem normalną osobą. To prawda, jedyną rzeczą, z której ocalił mnie Pan lub los, była mania drukarska. Zawsze boję się pisać.

OO: Ale powiedziałeś, że filozof jest tym, który deklaruje swoje myśli. Nie może siedzieć i milczeć o swojej wolności.

Mogę, ale nie chcę. Oczywiście, że mogę. Jeśli zakazasz mi tuzinem słowników, z tuzinem książek, cóż, kilka butelek dobrego – tylko dobrego, proszę – wódka i jakąś żałosną przekąskę, mogę tak siedzieć, ale to … nie jest już naturalne. I naturalnie, oczywiście, porozmawiaj.

OO: Więc jesteś człowiekiem tradycji ustnej?

Ale nie do tego stopnia, że ​​Merab Mamardashvili, był absolutnie werbalny. Nie, lubię pisać czasem. Ale okropne Nie lubię go drukować – tu zaczyna się udręka, a przyjemność znika.

OO: Co chcesz napisać?

Ogólnie rzecz biorąc, zawsze chciałem przede wszystkim pisać o filozofii buddyjskiej. Tutaj, dzięki Bogu, książka wydaje się wychodzić. Oczywiście, wydrukowałem wiele rzeczy w moim życiu, z których trzy czwarte zostało wrzuconych do śmieci z wielką przyjemnością. Ale jeśli mówisz o zadaniach … W końcu ktoś chce, żeby inni go współuczestniczyli. pragnienie. Bez tego nie można dzielić się czyjąś myślą.

OO: Czy ktoś potrzebuje podobnie myślących ludzi?

Słabi jak ja, oczywiście, zadowoleni. Ale jednocześnie rozumiesz niebezpieczeństwo ich pojawienia się.

MW: Czy oni tam są?

Nagle gdzieś się pojawiają. Ale musisz z nimi pracować. Jednomyślność umysłu a priori jest tania. Widzisz, z tej tandety wyrastają zdjęcia, portrety, dogmatyzm i wszelkiego rodzaju nonsensy. Wtedy myślenie ustaje. To bardzo niebezpieczna rzecz. Ale nadal są ludzie o podobnych poglądach – ale tylko tutaj też jest potrzebna. twój aktywność. W przeciwnym razie ich nie znajdziesz. Na przykład przyjechałem do Perm dziesięć dni temu i nagle dwaj podobnie myślący ludzie natychmiast odskoczyli.

OO: Czy to szczęście?

Ogromny! Tutaj Merab żył takimi sukcesami, które nagle tak wyskoczyły. Albo tu poszliśmy wczoraj z kierowcą, taksówkarzem. Znany Wania. I nagle zobaczyłem typowy przede mną – żaden inny rosyjski pisarz nie mógł tego zobrazować – postać z Leskowa. Wania, tak jakby, urodziła się już po przejściu kilku kółek i nagle okazał się najmądrzejszą osobą. To typowy rosyjski ekscentryk. Czy możesz sobie wyobrazić, co to jest? I słyszeliśmy język, który rosyjscy profesorowie nie mówili od dawna. Oto co! Normalny rosyjski! Nie mogę bez niego żyć. Tutaj staję się bestią i staję się zaciekłym rosyjskim szowinistą. Cóż, możesz sobie wyobrazić, że w jednej szkole, w której rozmawiałem, z klasy dwudziestu osób, nie jeden nie czytali Notatek Dostojewskiego z Podziemia. Czy wierzysz w to?

MW: Tak.
OO: Oczywiście

I byłem przerażony. Pytam: kto czyta Dostojewskiego? Trzy tytuły, jak się okazuje – jest taka rasa, wyróżnienia … Dwie dziewczyny są urocze, dobrze, typowe honory, w dzieciństwie szarpaliśmy takie warkocze. To było obrzydliwe. Wracamy do pytania, czy filozof powinien być wykształcony. Miłosierdzie, ale wciąż bez tego, jaki to filozof? Ale jak możesz nazywać się Rosjaninem, jeśli, przepraszam, nie czytałem Idioty?

OO: Czy filozof musi nazywać się Rosjaninem filozofem?

Nie, mówię teraz o rosyjskim. Filozofię prowadzę w języku rosyjskim – w Anglii oczywiście w języku angielskim. Ale w sprawach języka jestem rosyjskim patriotą na granicy szowinizmu. Zaczynam nienawidzić ludzi z brzydkim wulgarnym Rosjaninem. To jest okropne. Ludzie nie wstydzą się mówić w takim języku.

OO: To jest ich wolność.

Czy to jest ich wolność? Więc, chłopaki, zarządzajcie się! Czy uważasz, że angielski jest lepszy dla studentów w Anglii? Od dawna przestaję robić skandale na temat, który bardzo uwielbiam po angielsku, ale dobry!

MW: Może po prostu kochasz stary język? Stary rosyjski i stary angielski. A teraz język się zmienił.

Nie, zmieniamy język.

OO: My sami się zmieniamy i zmieniamy język.

Więc to ty zmieniasz język, a nie on się zmienia. W związku z tym, nagle okazuje się, że w Anglii i w Rosji, najlepsze dzieci języka dziwne pół wykształconych inżynierów, artylerii porucznik z okresu sowieckiego, czyli jasno, że w Anglii i w Rosji, degeneracja nie jest od dołu, ale z góry. Każda degeneracja i każde przebudzenie nie pochodzi z dołu, jak to mówią, z korzeni wymyślonych przez kretynów – może pochodzić tylko z góry.Jeśli istnieje elita z elitarnym językiem rosyjskim – czy jest na górze, prawda? A jeśli, wiesz, profesor RSUH rozpoczyna rozmowę: "Cóż, przecież musimy przejść od analizy obecnych sytuacji." Tak, z jego poziomem myślenia, nie będzie miał żadnej realnej sytuacji!

OO: I wiesz, czasami chcesz usprawiedliwić tych, którzy mówią źle po rosyjsku. Na przykład, jeśli słuchasz starych programów Radia Wolność z lat 50., 60. XX wieku, prowadzonych przez imigrantów z pięknym rosyjskim językiem – George Adamovich, Vladimir Weidle, Gaito Gazdanov …

Jak ich kochałem!

OO: Tak, oczywiście, jest to genialny język, ale teraz nie można słuchać takich programów radiowych. To jest tempo wypowiedzi ludzi, którzy siedzą w powozie przeszłości …

… i którzy mają dużo czasu. Ale prawdziwa kultura, prawdziwa filozofia i prawdziwa nauka są niemożliwe bez rozrywki. Jeśli jesteś w pośpiechu cały czas uciekał do telefonu, można powiedzieć, kiedy motania, latać na samolotach są niedobre, zamiast, jak mój ulubiony Peter A. Vyazemsky, kręcąc w całej Europie w wózku …

OO: Dosłownie w powozie przeszłości?

Tak. O to chodzi.

MW: Niedługo znów będziesz w Rosji – w Dniach Nauki w Sankt Petersburgu, które są w posiadaniu Fundacji Dynastii? O czym chcesz porozmawiać?

Kiedy wybieram się do Leningradu … do Sankt Petersburga … Chciałem porozmawiać o niektórych problemach filozofii, tak jak ja to rozumiem … Ale powiedzieli mi: "Nie, opowiedz o sobie lepiej o swojej drodze …" Co za cholerna rzecz! Droga z wybojami, nie naprawiona przez ostatnie cztery i pół tysiąca lat.


Like this post? Please share to your friends:

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!: